?

wtorek, 17 maja 2016

Blogowy Trójkąt Bermudzki

Wpadłam w Blogowy Trójkąt Bermudzki, i to tak porządnie. Serio. Bloguję już prawie 4 lata, ale jakoś zawsze udawało mi się ten trójkąt omijać. Bałam się go, bo widziałam co robił z innymi blogerami i jak teraz wyglądają ich blogi. Całkiem nieźle mi to szło, do czasu, gdy ta cała blogosfera zaczęła mnie męczyć. I to cholernie! Miałam tego dość. Męczyło mnie pisanie postów, a w głowie miałam kompletną pustkę. Szukałam wymówek i je znalazłam.
Nie chce mi się, nie mam czasu, nie mam pomysłu

Tak, to były moje 3 wymówki. Mój trójkąt bermudzki i pewnie nie tylko mój. Wpadłam do niego pół roku temu i dopiero teraz udało mi się z niego wydostać. Ogromnie pomogli mi w tym inni blogerzy, bo to, że przestałam pisać wcale nie znaczy, że przestałam czytać inne blogi. Mam kilka blogów, na których jestem stałą czytelniczką i tutaj żaden trójkąt bermudzki nie przeszkodzi mi w czytaniu. 

Podziwiałam ich za to, że mają w sobie tyle siły, motywacji i pomysłów, że dodają posty i to regularnie, a w dodatku robią to tak dobrze, że ciągle do nich wracam. Zazdroszczę im tego. Są silniejsi ode mnie...

Przez to pół roku nie żyło mi się jakoś źle bez blogowania, ale ciągle czegoś mi brakowało. Tak bardzo czegoś pragnęłam. Pragnęłam pisać, ale wypracowania na lekcji polskiego mi nie wystarczały. Nie mogłam tam być sobą, bo z góry miałam narzucony temat. Czułam się ograniczona, a tego nie znoszę! 

Ostatnio przeczytałam bardzo przydatny post dotyczący właśnie tego, jak zorganizować swój czas, aby mieć chociaż 5 minut na blogowanie. Wiadomo, że czasami jest to kilka godzin, czasami kilka minut, a czasami dosłownie 5 minut. Ważne żeby zawsze znaleźć tą chwile, którą poświęcimy w 100% na bloga. Wracając do postu, zrozumiałam, że z tych trzech problemów moim największym był brak pomysłów. Wynikał on przede wszystkim z tego, że gdy już coś mi zaświtało w głowie to po jakimś czasie już o tym zapominałam. Teraz już do tego nie dopuszczę i sięgnę po stary, tradycyjny sprzęt, który mi w tym pomoże - notes. Będę w nim zapisywała wszystko, co wpadnie mi do głowy. Bo przecież organizacja to podstawa! 

zdjęcie 

niedziela, 28 lutego 2016

Jesteś nastolatkiem? Nie szkodzi i tak nikt nie liczy się z Twoim zdaniem

Taka prawda. Młodzi ludzie są głupi. Ich poziom wiedzy często ogranicza się do minimum. Poza tym oni jeszcze nic nie wiedzą o życiu, a w głowie mają tylko głupoty. Co za nieodpowiedzialne zachowanie! Nie ma opcji żeby dorośli rozważyli jakieś nasze propozycje.
 
 Gdy wkroczyłam na ten etap życia, kiedy mój wiek kończył się na -naście wyobrażałam sobie nie wiadomo co. Że w końcu będę się liczyła w grze, w końcu świat zacznie mnie słuchać. Niestety rzeczywistość, jak zwykle okazała się zupełnie inna, a ja, taka nastolatka po raz kolejny przeżyła rozczarowanie i w pewnym stopniu smutek oraz żal, gdy słyszę takie opinie.

Doszłam do wniosku, że świat, ten sam świat, w którym myślałam, że zabłysnę patrzy na mnie i na wielu Was z góry. Tak, on już ma o Nas swoje własne zdanie i koniec. Jesteśmy niewyżytym stadem nieodpowiedzialnych małolatów. Czy ten tytuł się Nam rzeczywiście należy?

I tak, i nie. Ile ludzi, tyle przypadków. Nie będę wrzucała wszystkich do jednego worka, ale niektórym ten tytuł powinni wypisać na czole. No ludzie, ale jak widzę, co wyprawia część moich równieśników po prostu łapię się za głowę i zastanawiam się, czy ludzka głupota nie zna granic? Chyba tak. I najgorsze jest to, że takich przypadków jest wcale nie mało. I to właśnie przez takie ”wybryki” ludzie patrzą na Nas z góry. To co jeszcze mnie boli to to, że wszyscy jesteśmy przydzieleni do tej jednej jedynej grupy. Ja pragnę żeby Nas wysłuchano, bo to co mówimy nie zawsze jest takie głupie, jak się wielu wydaje. Ale w zasadzie o czym może pisać nastolatek? A no zobaczcie sami…

W myśl tego powstał ten blog. Udowodnię, że taka małolata jak ja od czasu do czasu mówi coś sensownego, co warte jest opublikowania. I nie tylko ja.


zdjęcie